Jest rok 1943 w Krynicy odbywają się hitlerowskie dożynki. W barwnym korowodzie, w strojach regionalnych maszerują Rusinki. Na ich czele idzie dwóch mężczyzn, unoszą rękę w geście faszystowskiego pozdrowienia.
Zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego przypomina to, co przez ostatnie 30 lat zostało przykryte narracją o akcji „Wisła”. Warto jednak przypomnieć wydarzenia poprzedzające, i przywołać postać urodzonego w Nowym Sączu etnografa, sądeckiego lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Włodzimierza Kubijowicza. Człowieka, który już 1942 roku namawiał Hansa Franka do wysiedlenia mieszkańców Karpat: Polaków, Żydów, Cyganów i utworzenia czystego etnicznie, państwa ukraińskiego.
Przeciwko Polsce walczył już w 1918 roku, jako artylerzysta Ukraińskiej Armii Halickiej. Nikt wówczas, ani później wobec niego nie wyciągnął żadnych konsekwencji za antypolską działalność. Po zakończeniu działań wojennych, wrócił do Polski by podjąć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Losy Kubijowicza jasno ukazują nam to, że żadne państwo nie może sobie na taką pobłażliwość pozwolić, bo za tego typu zaniedbania będzie w przyszłości musiało zapłacić najwyższą cenę.
Wybuch II Wojny Światowej dodał Kubijowiczowi nacjonalistycznych skrzydeł. Został przewodniczącym Ukraińskiego Komitetu Centralnego, działającego bezpośrednio przy namiestniku Generalnej Guberni. Politycznie związany był z OUN-em, założoną w 1929 r. skrajnie nacjonalistyczną organizacją polityczno-wojskową, która zakładała konieczność podjęcia walki zbrojnej z Polską i Związkiem Radzieckim. W 1940 r. podzieliła się ona na dwie frakcje: OUN-Banderowców i OUN-Melnykowców. Po napaści Niemiec na ZSRR, OUN-M podjęła współpracę z hitlerowcami. Ten odłam, miał na Sądecczyźnie najbardziej rozbudowaną siatkę działaczy. Należała do niej głównie inteligencja: nauczyciele, lekarze, duchowni. Jednak, gdy administracja Generalnego Gubernatorstwa wydawała nowe, niemieckie dokumenty, większość nadpopradzkich Rusinów przyjęła „niebieski” ukraiński, a nie polski „szary” dowód. „Szary” przyjmowali Rusini związani z opcją „rusofilską”, pozostającą w opozycji do „ukraińskiej”. Posiadanie ukraińskich dokumentów wiązało się z przywilejami materialnymi i większą swobodą osobistą. Czasami korzystali z tego Polacy. Jak opowiadali mieszkańcy Łomnicy zdarzało się, że Rusini z sąsiedniej Wierchomli dzielili się z nimi swoim przydziałem żywnościowym. Jednak nie zawsze tak było. Podczas wywiadów przeprowadzonych w Muszynie i Tyliczu indagowani pokazywali domy w których Rusini przygotowywali się do „Nocy św. Bartłomieja”, „wirizania Lachiw”. Rzeź Polaków zaplanowana była na Wielkanoc 1944 r. Działania te zostały zablokowane przez Niemców, dla których Nadpopradzie było strefą uzdrowiskową, i chcieli mieć tu spokój. W 2003 r. w „Roczniku Sądeckim” ukazał się artykuł Mieczysława Smolenia „Ukraińska Armia Powstańcza w Sądeckiem”, która szerzej naświetla antypolskie działania ludności Rusińskiej [https://sbc.nowysacz.pl/dlibra/publication/224/edition/223].

Gubernator Hans Frank z członkami ukraińskiej delegacji dożynkowej. Kubijowicz (w okularach) stoi za Frankiem. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Włodzimierz Kubijowicz był też jednym z inicjatorów powstania i formowania Ochotniczej Dywizji Strzeleckiej Waffen SS “Galizien”. Wśród nadpopradzkich Rusinów agitację w jej szeregi prowadzili sądeccy duchowni obrządku grekokatolickiego, co w świetle porażających wydarzeń jakie miały miejsce na Wołyniu, nie powinno dziwić.
Po zakończeniu II WŚ Kubijowicz wiódł spokojne życie na zachodzie Europy. Zmarł w Paryżu w 1985 roku. Jego uczynki nigdy nie doczekały się kary lub choćby oficjalnego potępienia ze strony rządu Polskiego. A powinny!

