Mieszkańcy regionu oraz turyści coraz częściej zwracają uwagę na skalę wycinki drzew prowadzonej przez Lasy Państwowe w rejonie Beskidu Sądeckiego. Szczególne kontrowersje budzą działania w okolicach Wierchomli oraz terenów należących do Nadleśnictwo Piwniczna, które znajdują się w obrębie obszaru chronionego Poprad Natura 2000.
Choć oficjalne komunikaty podkreślają, że wycinka ma charakter planowy i zgodny z zasadami gospodarki leśnej, obraz widoczny w terenie budzi poważne wątpliwości. W miejscach, gdzie jeszcze niedawno rozciągały się zwarte połacie lasu, dziś widoczne są rozległe przerzedzenia, a miejscami wręcz całkowicie ogołocone stoki. Trudno oprzeć się wrażeniu, że skala ingerencji przekracza to, co mieszkańcy uznaliby za „zrównoważone użytkowanie”.
Region doliny Popradu od lat przyciąga turystów swoim naturalnym krajobrazem – mozaiką górskich lasów, polan i dzikich dolin. To właśnie te walory stanowią podstawę lokalnej gospodarki opartej na turystyce. Tymczasem intensywna wycinka prowadzi do nieodwracalnych zmian wizualnych. Odsłonięte zbocza, koleiny po ciężkim sprzęcie, rozorane zbocza, zniszczona ściółka, runo i podszyt oraz stosy drewna przy drogach leśnych nie tylko szpecą krajobraz, ale też podważają wizerunek regionu jako miejsca „bliskiego naturze”.
Niepokój budzi również fakt, że działania te prowadzone są na obszarach objętych programem Natura 2000. Idea tej formy ochrony zakłada zachowanie cennych siedlisk i gatunków w stanie możliwie nienaruszonym. Tymczasem ingerencja w strukturę lasu – zwłaszcza na większą skalę – wpływa na cały ekosystem: od gleby, przez retencję wody, aż po lokalną faunę.
Krytycy działań wskazują, że problem nie dotyczy jedynie ekologii, ale również ekonomii. W warunkach górskich wycinka jest kosztowna, a jej opłacalność często stoi pod znakiem zapytania. Jednocześnie utrata walorów krajobrazowych może oznaczać spadek liczby turystów, co bezpośrednio uderza w lokalnych przedsiębiorców – właścicieli pensjonatów, restauracji czy gospodarstw agroturystycznych.
Warto zadać pytanie: czy krótkoterminowy zysk z pozyskania drewna jest wart długofalowych strat dla regionu? Coraz więcej osób uważa, że nie. Zamiast intensywnej eksploatacji, postulują oni większy nacisk na ochronę przyrody i rozwój turystyki, która – przy odpowiednim zarządzaniu – może przynosić stabilne dochody przez lata, nie niszcząc przy tym naturalnego dziedzictwa.
Sprawa wycinki w Beskidzie Sądeckim pokazuje szerszy problem: konflikt między gospodarką leśną a oczekiwaniami społeczeństwa wobec terenów cennych przyrodniczo. Mieszkańcy regionu coraz wyraźniej sygnalizują, że chcą mieć realny wpływ na to, jak wygląda ich najbliższe otoczenie.
Czy ich głos zostanie wysłuchany? To pytanie pozostaje dziś otwarte.




