Butelkomaty, a ochrona środowiska

Butelkomaty miały przyczynić się do ochrony środowiska, ale czy paradoksy związane z wymianą butelek autentycznie temu służą?

W każdym sklepie można już zakupić butelki, do których naliczana jest kaucja przeważnie od 50 gr w górę. Jednak odzyskanie wydanych pieniędzy nie jest już takie proste. W mniejszych miejscowościach i tak zwanych w sklepach osiedlowych nie ma możliwości zwrotu butelek. Ignorancją jest to, że takie punkty nie są dostępne w każdej małej miejscowości i przy każdym punkcie sprzedaży. Nawet jak już są przeważnie przy większych galeriach to, żeby je zwrócić, człowiek musi pokonać drogę. Podróż ta związana jest z kosztami między innymi za paliwo, czy czas temu poświęcony. Smutne jest to, że starszy, czy młodszy musi zajmować sobie tym życie. Niewyobrażalne jest, aby osoba schorowana musiała takich punktów szukać. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że przecież jakiś syn czy córka powinien pomóc. Co, jeśli taka osoba jest samotna, starsza, wiążąca ledwo koniec z końcem? Ona, zamiast cieszyć się życiem, jakie by ono nie było, musi kolekcjonować nagromadzone butelki. Samo segregowanie bardzo dobrze funkcjonowało. Te puste opakowania, które człowiek gromadził i tak wrzucał do odpowiednich worków. Gdy przychodził odpowiedni czas, każdy z nas mógł wystawić taki worek przed swoją posesję. Jeżeli całkowicie ma to pomóc planecie, to trzeba te punkty zwrotu natychmiast uruchomić wszędzie i to jak najszybciej. Sprawić by konsument mógł odzyskać swoje środki i w swobodny sposób je wydał. Żadne paragony tylko od razu gotówka. Życzę sobie i innym cierpliwości, i jak największej ilości obiektów, do których można będzie oddać puste pojemniki. Niech wszystko to służy, tylko niech funkcjonuje prawidłowo, i nie utrudnia życia obywatelom.

/RL/

Zostaw komentarz